Wtorek.... nienawidzę tego dnia. Dlaczego ? Otóż jest to światowy dzień plastików w naszej szkole -.- Czyli będą machać dupami w tą i we wte a każdy będzie się za nimi oglądać.. masakra jakaś.
Wstałam koło 6.00 czyli nie jest źle, jak zwykle poszłam do łazienki by się umyć i pomalować. Disiaj wyjątkowo robię mocniejszy makijaż by się plastiki nie czepiały, zawsze we Wtorki się mocniej maluje czego strasznie nie lubię. W ręczniku (znowu) poszłam do pokoju znaleźć strój na dzisiaj który wyglądał tak:
Znowu jest +24 stopnie co mnie cieszy bo nie musimy zakładać na siebie kilka warstw. Nigdy nie sądziłam że tak daleko dojdę, więc postanowiłam porozmawiać na ten temat z tatą a dokładnie mam na myśli wyjazd z Julia do Londynu. Ale tak czy siak wiem że tata się nie zgodzi, bo jak to ujmie nie mamy teraz pieniędzy. Zawsze gdy wspomnę o jakiś wakacjach to gada że nie mamy kasy, to mnie na prawdę dołuje. Z mamą by tak nie było, mama by mnie przynajmniej posłała na jakieś kolonie a nie kazała siedzieć i spędzać wakacje z Julką. Rodzice Juli też mnie wspierają bo dobrze wiedzą w jakiej jestem sytuacji, w szkole nikt nie wie, nawet moi znajomi z klasy. Powracając do Wtorku, jak wiecie mój znienawidzony dzień... Po spakowaniu potrzebnych rzeczy czekałam tylko na Julkę.
*Oczami Julki*
Wstałam nie chętnie do szkoły, ponieważ dzisiaj Wtorek. Dzień szkolnych plastików. Jeden z najgorszych dni tygodnia w szkole jaki istnieje. Wstałam gdzieś koło 6.00 po czym udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i zrobiłam makijaż który składał się z błyszczyku, pudru, tuszu do rzęs, cieniu do powiek i korektoru pod oczy. Po wszystkim owinięta w ręcznik poszłam do pokoju się ubrać w strój na dzisiaj, szczerze nie wiedziałam co mam na siebie ubrać. Sterczałam tak niecałe 10min bo mama mnie pośpieszyła i podała mi jakiś ładny zestaw:
Dzisiejszy dzień zapowiadał się trochę źle, trochę dobrze. Weronika opublikowała wczoraj na TT że czeka ją poważna rozmowa z tatą. Więcej nie chciała powiedzieć bo ją dopytywałam. Ujeła to że będzie to niespodzianką. Serio nie spodziewam się jakiegoś szoku, powracając do dzisiejszego dnia. Spakowana i zwarta wyszłam po Weronikę. Idąc tak myślałam co ona wymyśliła. Zobaczę wieczorem na tej kolacji. Właśnie stoję pod jej kamienicą, nie zdążyłam zadzwonić bo ona już zbiegła ubrana wyjątkowo ładnie. Idąc do szkoły, poruszyłam temat tej niespodzianki.
-Weronika a o co chodzi z tą niespodzianką ?-Spytałam
-Julka do jasnej ciasnej dowiesz się wieczorem !-Powiedziała zirytowana.
Więcej nie wnikałam bo to szczerze nie miało sensu. Do szkoły dotarłyśmy za dziesięć ósma. Przy szatni jak zwykle stały plastiki oprócz Natalii...ich królowej. Z tego co usłyszałam to jest chora, od razu się uśmiechnęłam. Nie wiedząc czemu to mi humor poprawiło. No i dzwonek na lekcje zabrzmiał. Kierunek sala biologiczna !!
*Po lekcjach*
Ten dzień w szkole był wyjątkowo miły, bo nikt nam nie dokuczał.
-Julka przyjść do mnie koło 17.00 wtedy będzie niespodzianka-Oznajmiła.
-Spoko.-Urwałam.
Zaczęłam się martwić, o co chodzi. Weronika zawsze miała te swoje pomysły ale tego się wyjątkowo bałam. Odprowadziłam młodą pod dom i poszłam do domu, gdzie znalazłam się o 16.30. Dopiero teraz się zorientowałam że mam 30min na zjawienie się u Weroniki w domu. Postanowiłam wziąć szybki prysznic, który zajął mi zaledwie 5min. Zrobiłam starannego kłosa i ubrałam to:
I wyszłam z domu do Weroniki.
*Oczami Weroniki*
Bardzo się stresuje, bo nie wiem jak wezmą to do siebie. Po powrocie do domu poszłam pod prysznic, który trwał 10min. Po wszystkim rozpuściłam włosy i je wyprostowałam po czym założyłam to:
Nie żeby coś ale stresuje się. Julka przyszła równo o 17.00. Poprosiłam wszystkich by poszli do salonu, tak uczynili. Stresowałam się, bardzoo.
-Więc, powiem prosto z mostu. Mam kilka tysięcy w oszczędnościach tak jak i Julka. I chciałam zamieszkać w Londynie.-Odparłam
-Dobry pomysł. I tak nie macie nic do roboty tutaj w Polsce a tam przynajmniej wyjdziecie na proste.-Odrzekł tata.
-Moi rodzice się na pewno zgodzą.-Odparła z dumą Julka.
-Więc zobaczcie kiedy jest najbliższy lot i lecicie.-Odparł z dumą tata. Dziwi mnie to że się cieszył, czyżby chciał się mnie pozbyć ? Dobra nie ważne. Julka się spytała rodziców czy może, na co Ci sie zgodzili. Postanowiliśmy żeby Julka dzisiaj będzie spałą u mnie, na co się zgodziłyśmy. Poszłam pierwsza poszłam pod prysznic, po czym ubrałam się w piżame i położyłam na łóżku czekając na Julkę która obecnie brała kompiel. Po 10min wyszła, i postanowiłyśmy zobaczyć te loty, szukając natknęłyśmy się na jutrzejszy lot na godzinę 18.35 który nam pasował. Nasz plan na jutro wyglądał że spędzimy dzień na pakowaniu i szukaniu jakiegoś domu. Jeszcze obejrzałyśmy komedie lecz zasnęłyśmy.
-------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się ...?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz